﻿<title_newspaper=”Trybuna Ludu”> 
<title_article=”Pionierów dzień powszedni”> 
<author_1=”W. Kuczyński”>
<author_2=””> 
<language=”pl”> 
<style=”press”>
<year="1954">
<month="11">
<date=”1954-11-21”>
<period=”d”>
<status=”1_obieg”>
<support=”paper”>
Ale nie łudźmy się, że zrozumienie tego przyjdzie automatycznie i nie łudźmy się, że wystarczy im sama praca, szczególnie, jeżeli nie potrafi się wokół niej wytworzyć odpowiedniej atmosfery, kiedy ambicją przodowania nie natchnie się całego kolektywu. 
Nie przypuszczajmy również, że bez głębszej pracy wychowawczej, kulturalnej i oświatowej bez ukazania perspektywy, jakie otworzyć sobie mogą własnymi postępami, można tu będzie pionierów zatrzymać na stałe.
Potrzebne jest jedno i drugie 
Nocą wiatr się nasila niosąc tu zapach jodu. Wiatry gęste są tu bliskością Bałtyku, nieokiełznane w swym morskim rozmachu. Trzeba się do tego przyzwyczaić, do chmur, których tu o tyle więcej, do deszczów o tyle częstszych. Z wieloma rzeczami przychodzi się tu zżyć. Z topielą pól, skąd tak trudno było wybierać buraki, z przemoczonymi często waciakami, z pracą trudną i nową.
Wyciągamy nogi z grząskiego błota, szczelniej owijamy się w palta, przebijając się przez gęstą zasłonę mroku. Starając się zagłuszyć wiatr, ktoś nam opowiada, że co drugi spośród pionierów chciałby być traktorzystą. Każdy niemal myśli o „ostrogach” kombajnera. Do najtrudniejszej pracy łatwiej znaleźć chętnych, niż do pracy łatwej, ale monotonnej, nudnej.
Przyroda jest tu surowa, praca jest ciężka. Nie z tej jednak strony grożą największe niebezpieczeństwa kolektywowi entuzjastów. Nie. Trudności, surowość życia, grząskie pola nie zahamują procesu wrastania w tę ziemię, najszerzej pojętej aklimatyzacji. To już nie wchodzi poważniej w rachubę.
W rachubę natomiast wchodzi co innego. Nie rozwija się wśród pionierów przekonania, że uczestniczą w realizacji zadania na miarę najwyższą. Zrozumiałej potrzeby emocji, głodu wrażeń nie zaspokaja się w mierze choćby tylko dostatecznej. Ani ukazywaniem całego ogromnego znaczenia ich pracy, jej romantyzmu, patosu i perspektyw, ani stołami do pingponga. 
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
